Rozdzial pierwszy


TAJEMNICE NAJCZARNIEJSZEJ MAGII



Jak zawsze w tej zapomnianej przez Boga uliczce, padał deszcz. Małe kropelki odbijały się o szybę jednego z szarych domów, dudniąc przy tym przyjemnie. Na wewnętrznej stronie parapetu siedziała ciemnowłosa szesnastolatka. Czytała z zainteresowaniem swoją ulubioną książkę, od czasu do czasu odgarniając z twarzy włosy. Nagle rozległ się grzmot pioruna i dziewczyna podskoczyła lekko. Spojrzała przez okno i zobaczyła błyskawicę, przecinającą ciemne niebo. Eveleine rzuciła książkę na biurko i westchnęła głęboko. W taką pogodę nie wyjdzie nawet na spacer po okolicy. Na całe szczęście było to już ostatni dzień zniszczonych przez ojca wakacji.
Pod koniec piątej klasy Ginny wraz z Ronem zaproponowali jej, aby te wakacje spędziła w Norze. Pomysł wydawał się być niesamowity! Problem w tym, że jego realizacja była… praktycznie niemożliwa. Przez całą drogę powrotną trwała burza mózgów Harry’ego, Hermiony, Ginny, Rona i Eveleine. Jakie argumenty mogły nakłonić Snape’a do zezwolenia na pobyt córki u Weasleyów? Było to trudne zadanie, któremu niestety nie sprostali i wyglądało na to, że Eveleine musiała poradzić sobie sama.
Pewnego pięknego, letniego dnia panna Snape postanowiła zaryzykować. Zeszła do salonu i zapytała ojca. Severus rzecz jasna się nie zgodził. Najdziwniejsze było to, że gdy córka zapytała go „Dlaczego?”, ten jak najzwyklejszy ojciec na ziemi odesłał ją do pokoju. A przecież wszyscy wiedzą, że takowym nie jest!!!
Jeszcze kilka razy starała się coś wskórać w tej sprawie, ale nic to nie dało. Nadal tkwiła na Spinner’s End, gdzie standardowy dzień wyglądał następująco: wstajesz rano, jesz śniadanie, wracasz do pokoju, czytasz książkę, jak ci się znudzi idziesz na spacer, wracasz do domu, zjadasz obiadokolację, kładziesz się spać. Doprawdy ciekawe!
Jedynym sposobem, w jaki Eveleine mogła porozumiewać się z przyjaciółmi, były listy wysyłane przez sowy. Właśnie w ten sposób dziewczyna dowiedziała się od Harry’ego o przepowiedni dotyczącej jego i Lorda Voldemorta, o prywatnych lekcjach z Dumbledorem i o nowym profesorze. Nie zastępowało to rozmowy, ale zawsze coś.
Eveleine rozejrzała się smutnym wzrokiem po pokoju. Przez chwilę wpatrywała się w swoją brązową sowę, Chocolate, która wyjadała (cóż za niespodzianka!) czekoladowe ciasteczka. Uśmiechnęła się lekko. Słodycze były tak naprawdę prezentem urodzinowym od Harry’ego, ale przedwczorajsza solenizantka nie miała apetytu. Zwierzę skorzysta!
Sięgnęła po prezent od Hermiony. Była to powieść romantyczna o miłości wilkołaka do młodej czarodziejki o tytule „Pełnia Księżyca”. Albo to był jakiś wcale nie śmieszny żart, albo jej przyjaciółka zapomniała, że takich książek Eveleine po prostu nienawidzi.
Obok książki leżały czarodziejskie szachy. Prezent od Rona. Dołączona była do nich kartka z informacją „Znowu cię pokonam”. Brunetka uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Pamiętała jej beznadziejne próby pokonania Rona w tą grę. Chociaż trenowała całe dnie i noce, a i tak na nic to się zdawało. Ciągle przegrywała.
Na biurku znajdowały się jeszcze rzeczy z magicznego sklepu Freda i George’a, które chociaż odrobinę poprawiły paskudny nastrój panujący w jej domu. Obok leżały jeszcze dwie książki. Jedna była od Severusa, druga od Ginny. Obie były poświęcone w całości eliksirom, ale ona nie miała teraz do tego głowy.
Eveleine otworzyła „Pełnię Księżyca” na prologu i zmarszczyła czoło, czytając pierwszy akapit, w którym główna bohaterka rozpływała się nad tym, że „dla niego życie by oddała”, co od razu zniechęciło pannę Snape do dalszego czytania. Zamknęła książkę i położyła ją obok swojej ulubionej „Nocnej Zgrozy”. Był to tak zwany przez mugoli kryminał z elementami komedii. Opowiadała ona o czterech przyjaciołach z Londynu, którzy muszą rozwikłać zagadkę nagłego zniknięcia Caroline Forbes, ważnej osoby w świecie czarodziejów. Podobno miała zostać wydana druga część serii, ale autorka zaginęła. Zresztą tak jak Olivander albo Fortescue. Ale teraz… no cóż. Prawdę mówiąc nie miała co czytać. 
Wstała z łóżka, wyszła z pokoju i zeszła do salonu. Jedną ze ścian całkowicie zasłaniały równo ułożone książki. Niektóre z nich były o eliksirach, inne zawierały czarnoksięskie zaklęcia, natomiast jedna czwarta całego księgozbioru należała do Eveleine. Podeszła do ogromnego regału i zaczęła wodzić palcem po woluminach, szukając księgi, której jeszcze nie przeczytała. Na chwilę zatrzymała się na krwistoczerwonym grzbiecie. Chwilę się zawahała, ale po chwili zdjęła ją z półki. Wytłoczone w okładce, złote litery układały się w napis „Tajemnice Najczarniejszej Magii”. Eveleine dmuchnęła na nią, a w powietrze wzbił się obłoczek kurzu. Zakasłała krótko i otworzyła ją. Wszystkie strony zapełnione maczkiem małych literek. Zatrzymała się na jednej ze stron, gdy nagle usłyszała za sobą:


– Czego tutaj szukasz?
Eveleine była tak zaskoczona, że aż upuściła książkę na stopy. Jęknęła z bólu i odwróciła się ze złością. Zobaczyła jej ojca, Severusa Snape, który nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd pojawił się. Była dosłownie przekonana, że jest w domu sama.
– Nie twój interes. Mogę sobie chodzić po domu i nic ci do tego – warknęła, schylając się po książkę i chowając ją dyskretnie za siebie.
Najgorszym błędem Twórcy było obdarowanie córki Snape’a identycznym temperamentem co jej ojca. Przez to bardzo często dochodziło o najróżniejszych kłótni o jakieś bzdety. Każde chciało udowodnić drugiemu, że to ono ma rację. Żadne nie chciało się poddać.
Eveleine już miała wyminąć ojca i pójść z powrotem do pokoju, gdy poczuła jak Severus wyrywa jej książkę z ręki.
– Ejże! – krzyknęła. – Oddawaj mi to!
Snape zerknął na okładkę książki i uśmiechnął się złośliwie.
– Mamy pociągi do czarnej magii? – zapytał. Eveleine zacisnęła dłonie w pięści.
– Żadnych pociągów nie mam. No, oprócz tego, żeby cię "niechcący” uderzyć! – wysyczała wściekła, starając się odebrać ojcu książkę.
– To po co ją wzięłaś? – Severus nadal trzymał mocno książkę, nie pozwalając Eveleine nawet jej dotknąć.
– Bo nie mam co czytać? – odpowiedziała sarkastycznie, powstrzymując się od nazwania ojca per idiota lub hołota. Severus uniósł cynicznie brew. – Tak już jest, jak ojciec trzyma cię w domu przez całe wakacje – warknęła, składając ręce na piersi i patrząc jak Severus kartkuje książkę, a na jego twarzy pojawiło się głębokie zdziwienie.
– Po co ci książka w której nie jest nic napisane? – spytał. Eveleine zmarszczyła czoło, wyrywając ojcu książkę. Stronnice były puste. Ale przecież przed chwilą były zapisane. Zamknęła ją i oddała ojcu, nie wiedząc o tym wszystkim sądzić i nie mając żadnego sensownego wytłumaczenia.

Nastała noc.
Eveleine leżała na łóżku nie mogąc zapomnieć o książce ze znikającą treścią. Intrygowała ją ona tak bardzo, że zmęczenie opuściło ja całkowicie. Gdy pomyślała o tych wszystkich zaklęciach i eliksirach, które mogły być w niej spisane… Odpowiednio wykorzysta mogły przecież zrobić więcej dobrego, niż wyrządzić zła!
Wstała powoli z łóżka i podeszła do drzwi. Uchyliła je delikatnie i zacisnęła zęby, gdy te zaskrzypiały przeraźliwie. Zerknęła na korytarz i odetchnęła z ulgą. Nie obudziły one Severusa na całe szczęście.. Wymknęła się z pokoju i zeszła jak najciszej do salonu. Na kulawym stoliku leżał tom „Tajemnic Najczarniejszej Magii”. Wzięła go do ręki i otworzyła. Zdusiła w sobie krzyk. Znowu były pełne.
– Nie wiem jak to zrobiłaś, ale najwidoczniej mnie polubiłaś – szepnęła Eveleine. Postanowiła wziąć ją do Hogwartu. Być może Hermiona będzie wiedziała, dlaczego książka jedynie w jej dłoniach pokazywała zawartą w niej wiedzę.

♠♣♠
Ta dam! Mamy rozdział pierwszy! Jest krótki, wiem, ale nie mogłam już nic więcej z siebie wykrzesać. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Mam już w zapasie rozdział drugi i zaraz zabieram się za trzeci.
A teraz trochę o rozdziale. Książka NA RAZIE nie wniesie nic do opowiadania. Eveleine nawet tymczasowo o niej zapomni. Więcej już nic nie mówię!
Wena z Wami,

4 komentarze:

  1. Bardzo dobra decyzja z przeprowadzką, blogspot nie ma tylu błędów, a poza tym jest znacznie wygodniejszym portalem. Świetny nagłówek :)
    Czekam na nowy rozdział, życzę weny i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Córka Snape'a? jestem pod wrażeniem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio co chwile spotykam się z ff potterowskimi, i jak widać, zaczęłam je czytać. Widziałam tylko i wyłącznie filmy, nie czytałam książek, dlatego mam nadzieję, że nie pogubię się ani nie będziesz krzyczeć, gdy będę o coś pytać ; ).
    Córka Snape'a... tego chyba nie było. Wiem, że popularny jest motyw córki Czarnego Pana, ale żeby Severusa? Plus dla Ciebie. I młode dziewczę ma taki sam charakter jak tatuś, kolejny plusik ; ). Zastanawia mnie książka ze znikającymi literami.

    Pozdrawiam!
    wiezy-krwi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. super ;) na pewno będę zaglądać i podziwiam odwagi przeniesienia się z onetu. ja już próbowałam tyle razy, ale inne portale mi nie pasują. chociaż też muszę przyznać, że te wszystkie niedogodności typu opóźniony zapłon na onecie jest wnerwiający. ale cóż. zapraszam do mnie : after-dead.blog.onet.pl i czekam na następne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń